Myśl

think3-jpg

Uwielbiam rozwój, uwielbiam się uczyć, poznawać doświadczać. Myślę że właśnie na tym polega nasze życie i właśnie po to tutaj (na tej ziemi) jesteśmy. Oczywiście zawsze kiedy przychodzi moment gdy życie rzuca we mnie sytuacją, która zmusza mnie do opuszczenia strefy komfortu i podjęcia wysiłku zmiany. Rodzi się we mnie bunt przed nieznanym. Ale gdy już zrobię pierwszy krok, gdy już rozruszam maszynę, to nauka i doświadczanie nowych rzeczy sprawia mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Pewnie dlatego tak bardzo lubię oglądać filmy z konferencji, wywiady, prezentacje TED. Uwielbiam podcasty, wpisy blogowe i książki (nie tylko beletrystyczne). Ale...

Czasami gdy podczas pracy mam na uszach słuchawki a zapomnę kliknąć „play” na spotify. Rozmyślam o tym co ostatnio widziałam, słyszałam lub czytałam. Najbardziej lubię wyłuszczać elementy wspólne. Bo to wszystko jest wtórne. Te same idee, które różni ludzie w różnych sytuacjach powtarzają od wieków, tylko inaczej podane. Czasem różnią się drobne szczegóły ale koncept jest cały czas ten sam. I większości przypadków wygląda mniej więcej tak:

  • Wyobraź sobie, że już odniosłeś sukces....
  • ...zastanów się dlaczego tak się czujesz...
  • Pomyśl o tym co chcesz osiągnąć...
  • Zdecyduj, że od teraz zmienisz swoje życie.

Widzicie wspólny element?

Myśl, zastanów się, pomyśl – po angielsku po po prostu THINK

Możesz rzucać się na lewo i prawo, działać, skakać na głęboką wodę, podejmować decyzje, planować cele, maszerować, podążać, uczyć się, poznawać, ale wszystko to można rozbić o kant dupy jeśli najpierw nie POMYŚLISZ.

Pomyśl.

A myśleć w naszych czasach jest, co najmniej nie łatwo. Dzień w dzień z każdego medium jesteśmy bombardowani informacją. Telewizja, radio, internet, nasz własny telefon, zegarek. Nie zdziwi mnie sytuacja kiedy w niekrótkim czasie zajrzymy do lodówki i zanim zapali się światło zostaniemy zmuszeni do obejrzenia 30 sekundowej reklamy delikatesów spożywczych. Poruszamy się w ciągłym strumieniu linków, filmików i cudzych opinii.

Ci co nie lubią marnować czasu (czytaj - JA), podwajają go słuchając podcastów czy audiobooków podczas wykonywania mechanicznych czynności takich jak: prowadzenie samochodu (które w obecnych czasach sprowadza się do stania w korku), prasowanie, gotowanie, sprzątanie, bieganie, spacer, zajęcia na siłowni, koszenie trawy, itp.

Kiedy ktoś chce się wyłączyć zakłada słuchawki na uszy i … puszcza muzykę. Tak jakby nasz mózg potrzebował stałej dawki bodźców, jakby odrobina ciszy mogła się skończyć jedną wielką implozją.

W takich warunkach trudno się skupić a co dopiero myśleć. Dlatego rzadko już tworzymy własne opinie, podejmujemy wysiłek aby zastanowić się nad tym co do nas dociera. Zweryfikować informacje, dopuścić do głosu zdrowy rozsądek.

Dzięki social media przyjmujemy to co podsyłają nam inni i bez większego zastanowienia puszczamy to dalej. Nie jesteśmy twórcami ani nawet odbiorcami, jesteśmy przekaźnikiem.

Dlatego myślę, że warto zatrzymać się na chwilę, wyłączyć telefon, telewizor, komputer... lodówkę i przez chwilę pobyć samemu ze sobą i swoimi myślami. Chociaż 10 minut dziennie … doświadczyć SIEBIE.