To jest Biznes

i-ts-business-jpg

Zdaję sobie sprawę, że najważniejsze lekcje w życiu to te, których uczymy się na na własnej skórze. Ale czy jest coś złego w posiadaniu kilku asów w rękawie? Chyba nie:-) Jeśli więc jesteś raczkującym freelancerem lub zastanawiasz się czy nim nie zostać, być może znajdziesz tu coś co da Ci całkiem przyzwoite fory.

Jestem freelancerem, projektuję strony www. Ręka do góry, kto ma tak napisane w pierwszych kilku zdaniach swojego portfolio. Jeśli tak to jesteś w kropce. Ponieważ jeśli myślisz o sobie dokładnie w ten sam sposób to równie dobrze możesz poszukać sobie roboty z prawdziwego zdarzenia i zaoszczędzić sobie stresu, czasu i pieniędzy.

Jestem wolnym strzelcem już blisko 10 lat. I przez większość czasu myślałam o sobie dokładnie w ten sposób. Jestem freelancerem, projektowaniem zarabiam na życie. I tak było. Miałam kilku swoich indywidualnych klientów ale przez większość czasu byłam na zawołanie dużych agencji. Freelancerzy... wiecie o kim mowa. To ci ludzie co pracują piątek, świątek i niedziele, zarywają nocki i wykonują zadania na wczoraj, za znacznie większe pieniądze ale za to na fakturę z 30 dniowym terminem płatności, która zazwyczaj opłacana jest po 29 dniach od upłynięcia tegoż terminu. To byłam ja. Liczyłam według stawki godzinowej. Zmagałam się z nadmiarem pracy do granic możliwości przerobowych jednej osoby i z brakiem zleceń przez kilka tygodni. Trafiały mi się naprawdę dobrze płatne zlecenia ale też wielokrotnie odwalałam darmową robotę kiedy klient zdecydował się zabrać projekt bez płacenia. Wszystkie wzloty i upadki doświadczyłam na własnej skórze. Raz na wozie raz pod wozem. No bo przecież tak to jest, prawda? Nie koniecznie...

Freelancing to przednia zabawa do momentu kiedy przestaje być śmiesznie.

Bombowo jest być freelancerem. Można spać ile się tylko chce. Pracować w piżamie. Załatwiać sprawunki w środku dnia kiedy inni gniją w pracy. Złapać przedpołudniowy seans w kinie i mieć salę wyłącznie dla siebie. Nikt nie mówi jak trzeba pracować i o jakiej porze. Dopóki zlecenie jest oddane na czas, nikogo nie obchodzi jak zostało zrealizowane. Wolność kochani!

Można się również nabawić wrzodów kiedy zlecenie jest na ukończeniu a w kolejce nie czeka następne. Przerażeniem napawa myśl o chorobowym lub urlopie. A paraliżujące poczucie bezsilności dopada za każdym razem kiedy faktura z 30/60 dniowym okresem płatności nie jest uregulowana na czas.

Kiedy odeszłam z pracy w agencji na swoje, nie zastanawiałam się specjalnie nad negatywami. Wiedziałam, że jestem dobra w tym co robię i sobie poradzę bez względu na okoliczności. Właściwie natychmiast zaczęłam przygarniać zlecenia z zewnętrznych agencji. Dla tego złudnego poczucia bezpieczeństwa, które daje stały napływ zleceń. Wtedy tego nie widziałam, teraz już wiem, że w tamtym momencie zwyczajnie zmieniłam pracodawcę. Niewiele się zmieniło, no może poza czasem pracy. Teraz zamiast 8 pracowałam 14 godzin dzienni. A moje bezpieczeństwo finansowe nadal znajdowało się w cudzych rękach.

Wiem, byłam młoda i głupia, ale umówmy się. Nikt nie uczy biznesu na Akademii Sztuk Pięknych, chociaż mam nieodparte wrażenie, że żadna szkoła tego nie uczy. Kończymy naszą edukację upośledzeni brakiem jakichkolwiek zdolności biznesowych. Ich pozyskanie zajęło mi kilka lat uczenia się na własnych błędach. Mam nadzieję, że moje doświadczenie pomoże Ci dojść do tego szybciej.

Nie jesteśmy freelancerami, prowadzimy biznes. Nawet jeśli przez większość dnia siedzimy w wygodnych gaciach z dresu i flanelowej koszuli, to nadal prowadzimy biznes. I w ten sposób trzeba na to patrzeć. W przeciwnym wypadku będziemy do usranej śmierci pracować cały boży dzień tylko po to, żeby związać koniec z końcem. A nikt nie darzy szacunkiem ciężko pracującego głupca. Wiem coś o tym.

Do rzeczy.

Nie martw się, nie po to to wszystko piszę żeby wpędzić Cię w dołek. I skoro nadal to czytasz to znaczy, że jesteś ciekaw, że poszukujesz odpowiedzi. Jesteś na dobrej drodze. Poniżej znajdziesz garść wskazówek na dobry początek.

  1. Reklama dźwignią handlu.

    Reklamuj się tak jakby nie było jutra, mów o tym co robisz każdemu kto ma uszy. Pisz o tym co robisz wszędzie gdzie tylko zdołasz, wychodź do ludzi i daj się zauważyć. Rób to stale. I jeśli przyjdzie Ci do głowy przestać bo Twój kalendarz jest już zapełniony na następny miesiąc, to przytrzymaj koronę jedną ręką, a drugą otwórz kalendarz i kontynuuj zapisy. Do momentu kiedy nie masz zapewnionej pracy na następne trzy miesiące zapisuj nazwiska. Koniec końców i tak z tego wypali może 30%. A jeśli Twój kalendarz jest pełen to gratulacje! teraz jesteś w komfortowej sytuacji przebierania w klientach.

  2. Przemyśl swoje stawki

    Freelancerzy często wyceniają swoją pracę według stawki godzinowej. Brzmi rozsądnie prawda? Nie! Pozwól, że zapytam (jeśli pracujesz na swoim) ile czasu w ciągu tygodnia spędzasz na wykonywaniu dokładnie tego do czego zostałeś zatrudniony? W moim przypadku to 20-30%. Reszta to: zarządzanie projektem, spotkania z klientami, telefony, obsługa poczty, marketing, fakturowanie, aktualizacja portfolio.

    Niespodzianka: Jesteś nie tylko freelancerem ale też: project managerem, księgowym, sekretarką, zaopatrzeniowcem, handlowcem. Dlaczego masz kasować jedynie za pracę wykonywaną jako freelancer?

    Nie wahaj się również żądać większych pieniędzy za swoją pracę. Dzięki nim będziesz funkcjonować w branży przez następne lata. Jakie ma to znaczenie przekonasz się kiedy zgłosi się do ciebie dawny zleceniodawca i poprosi o zmiany w projekcie, który dla niego wykonałeś w przeszłości.

  3. Ucz się...

    Idealną sytuacją byłoby gdybyś mógł poświęcić jeden miesiąc z dwunastu w roku na pogłębianie swojej wiedzy. To ważne aby stale być na czasie. Bo jeśli przestaniesz się rozwijać przez parę miesięcy nie odczujesz większej różnicy. Ale im dłużej będziesz zwlekać tym więcej będziesz musiał nadrobić żeby dogonić konkurencję, a ta, wierz mi, nie śpi. Myśl długo terminowo. Inwestuj w siebie i swój biznes a przekonasz się, że ta inwestycja zwróci się wielokrotnie.

  4. Nie czekaj aż coś się wydarzy.

    Kiedy pracuję nad jakimś ciekawym projektem, często snuję plany co się wydarzy kiedy go skończę. Na przykład, będę mieć fajne studium przypadku, które przełoży się na fajne zlecenia. Po opublikowaniu ze zniecierpliwieniem oczekuję zleceniodawców walących drzwiami i oknami z kieszeniami wypchanymi pieniędzmi. I coś Ci powiem, można wyhodować brodę czekając na coś co może się zdarzyć ale z pewnością nie jest to sposób na wyhodowanie dobrze prosperującego biznesu. Więc jeśli chcesz być odnoszącym sukcesy, zadowolonym z siebie freelancerem to lepiej myśl o tym co będziesz robić w następnej kolejności jeszcze zanim dopniesz obecne zlecenie. Skup się na tym co lubisz robić i rób to bez oglądania się na boki.

  5. Kochaj proces tworzenia a nie jego rezultat.

    Jeśli nie możesz doczekać się końca zlecenia. Jeśli nie możesz doczekać się czasu, w którym przestaniesz tak ciężko pracować jak teraz, to lepiej znajdź sobie normalną robotę. Pracuj od 8 do 16 a to co kochasz rób w wolnym czasie. Bo jeśli chcesz być freelancerem to lepiej żeby to co kochasz robić obejmowało ciężką pracę i prowadzenie biznesu.

Nie jestem freelancerem. Prowadzę biznes, jestem projektantem, rozwiązuję problemy, jestem tą mądrą laską co wie wszystko, jestem pisarzem, grafikiem, kurą domową (tak, to też jest zawód), księgową i zaopatrzeniowcem. A ty?